O sile branżowych spotkań offline – rozmowa z Magdaleną Magdziarz

O sile branżowych spotkań offline – rozmowa z Magdaleną Magdziarz

Do posłuchania

Rozmowa w zapisie:

Sylwia:
Witam was na kolejnym spotkaniu – pierwszym powakacyjnym spotkaniu z cyklu Specka na Onlajnie. Dzisiaj moją gościnią jest Magdalena Magdziarz. Magda, będzie dzisiaj o konferencjach i spotkaniach branżowych, więc może kilka słów o tobie i o tym, jak zaczęła się twoja przygoda z organizacją konferencji, bo dużo działasz pod tym kątem.

Magda:
Cześć! Na co dzień zajmuję się szeroko pojętym marketingiem. Moim konikiem zawsze były media społecznościowe, natomiast trochę przez przypadek zaczęłam zajmować się organizacją konferencji. Najpierw były to po prostu duże eventy. Kilkanaście lat temu zaczęłam w ramach swojej pracy w zupełnie innej branży niż teraz – najpierw w branży architektonicznej, potem w branży beauty – i zawsze organizowałam duże wydarzenia: szkolenia, targi, pokazy. Wtedy odkryłam, że po prostu lubię to ogarniać i organizować. Kiedy przeniosłam się do branży IT, naturalnie okazało się, że jest tam bardzo dużo możliwości organizacyjnych, i tak zaczęła się przygoda z konferencjami w tej branży.

Sylwia:
Zauważyłaś, że w ostatnim czasie stały się bardziej popularne? Był okres, kiedy przenieśliśmy się do onlajnów i promowane były głównie spotkania online. Teraz zauważam, że chociażby w naszej branży okołowordpressowej i marketingowej znowu jest organizowanych dużo spotkań offline. Też widzisz, że jest ich coraz więcej?

Magda:
Zdecydowanie. I bardzo się z tego cieszę, bo wracam do korzeni. W dobie covidu i potem jeszcze w jego pokłosiu sama szkoliłam głównie online. Jeżeli organizowałam spotkania branżowe, też były online. A potem myślę, że po prostu narodziła się wśród ludzi potrzeba networkingowania i spotykania się na żywo. Relacja odbywa się wtedy inaczej – inaczej nawiązuje się kontakty biznesowe, kiedy jesteśmy z kimś w cztery oczy, w luźniejszej atmosferze, bo większość dyskusji odbywa się w kuluarach, a nie na głównych scenach. Stąd ten powrót konferencji do świata rzeczywistego, offline. Kolejna rzecz to coraz więcej specjalistów, którzy mają odwagę dzielić się swoją wiedzą i potrzebę, żeby robić to na żywo.

Sylwia:
Co byś powiedziała osobom, które mają obawy, żeby gdzieś pojechać? Online wiadomo – klikam i jestem. A tutaj trzeba wyjść z domu – dla mnie na przykład najgorsze jest wyjście, a potem już jest w porządku. Jak przekonałabyś takie osoby, że warto wziąć udział w wydarzeniach offline, a nie tylko w konferencjach online?

Magda:
Najtrudniej jest zawsze przekonać introwertyków, którzy dobrze się czują, pracując sami ze sobą. Ale to właśnie ta grupa najczęściej potem na konferencje wraca. Kiedy pierwszy raz pojedziesz na taką konferencję, przekonasz się, że jest tam dużo osób z podobnymi problemami, które mogą ci pomóc i z którymi łatwiej nawiązać kontakt na żywo niż przez monitor – i wtedy chętnie się wraca. W branży IT jest wiele takich przykładów. To specyficzna branża, w której ludzie nie przebywają cały czas wśród innych. Praca w każdym jej obszarze polega w zasadzie na pracy samodzielnej – nawet jak pracuje się zespołowo, to raczej jako ogniwo, przekazując sobie zadania, czasem jakaś burza mózgów w ramach calla, a tak to cały czas pracuje się samemu. Osoby, którym brakuje kontaktów, bardzo chętnie same jeżdżą na takie wydarzenia, kiedy widzą coś, co może je zainteresować. A osoby, które siedzą cały czas za biurkiem, mogą na takim wydarzeniu przełamać lody, poznać osoby podobne sobie i dobrać osoby do współpracy, z którymi potem fajnie będzie się współpracowało w świecie wirtualnym.

Sylwia:
Pamiętasz jakiś moment u siebie – pierwszą współpracę albo fajny projekt, który udało ci się nawiązać dzięki spotkaniom offline?

Magda:
Zdecydowanie. Właściwie cała moja kariera zawodowa opiera się na takich przypadkach i kontaktach – albo czysty przypadek, albo właśnie spotkania na żywo. Konferencje i targi są częstym miejscem, gdzie ludzie rekrutują, obserwują innych w akcji albo szukają rozmówców i potem coś z tego wynika. Prowadząc działalność, sami też rozglądamy się za osobami, które mogą z nami współpracować przy projektach i uzupełnić nasze skille – i to właśnie dzieje się podczas networkingu na konferencjach. Jeśli chodzi o konkretne przykłady, pierwszy jest jeszcze sprzed lat. Zaczęło się od drobnej współpracy – szkolenia online na kilkadziesiąt osób dla marki kosmetycznej – które na tyle się spodobało, że zaproponowano mi poprowadzenie szkolenia stacjonarnego. Warszawa, Hilton. Mówię: okej, podam normalną stawkę, jaką zazwyczaj biorę za szkolenia. Po podpisaniu umowy okazało się, że to szkolenie na 500 osób, praktycznie nikogo z Polski, i nagle stanęłam przed dużym wyzwaniem. To narodziło się właśnie z takich współprac.

Magda:
A w IT to już w ogóle jest efekt, w którym jedno ciągnie drugie. Pojechałam na mojego pierwszego WordUpa z firmą, w której wtedy pracowałam i zajmowałam się marketingiem – firma była sponsorem. To była moja pierwsza impreza związana z WordPressem i nikogo nie znałam. Kolejny raz z tymi ludźmi widziałam się na WordCampie Europe w Bazylei. Tam mieliśmy okazję dłużej porozmawiać i zostałam zaproszona do współpracy przy organizacji WordCampa w Gdyni. Tak się potoczyło, że zaczęliśmy razem organizować, a teraz razem z Mariuszem – który mi to wtedy zaproponował i potem nawet tego nie pamiętał – i z Maćkiem założyliśmy spółkę i organizujemy własne konferencje. To konkretny przykład, że z jednej rozmowy narodził się biznes. Albo firma, z którą teraz współpracuję w ramach stałego kontraktu – WP Desk, znana też na świecie.

Sylwia:
Tak, tak.

Magda:
To też firma, która obserwowała mnie w działaniach konferencyjnych i rozpytywała o mnie, tak bym to określiła – polecenia rozeszły się w społeczności. Więc reasumując: jestem realnym przykładem. Takich przykładów w tej branży jest mnóstwo. Są ludzie, którzy jeżdżą na konferencje po to, żeby cały czas zdobywać klientów dla swoich rozwiązań, bo na konferencjach są nie tylko twórcy, od których możemy czerpać wiedzę, ale też użytkownicy, którzy czegoś się uczą, czy właściciele biznesów. Szczególnie widać to na meetupach i WordUpach – przychodzą tam często osoby początkujące w branży, właściciele sklepów online, osoby z pierwszymi stronami, które chciałyby coś przy nich zrobić, może same, ale nie wiedzą co i jak. Przychodzą się zainspirować i bardzo często poznają osoby, którym potem jednak oddają robienie stron, bo uważają, że to za dużo wiedzy, albo robią z nimi inne biznesy – i tak to wszystko się kręci.

Sylwia:
Potwierdzam, bo mi też się zdarzyło – na WordCampie w Łodzi poznałam osoby, które do dzisiaj korzystają z moich konsultacji albo są w mojej społeczności w Przystani. Od tamtego czasu minęło może pięć lat, a nawet więcej, i cały czas są. Ostatnio prowadziłam też lokalnie warsztaty i z dziewczynami stamtąd udało się nawiązać fajne współprace – do dziś współpracujemy przy kolejnych projektach. Więc potwierdzam, że można wyhaczyć fajne współprace, czy to biznesowe, przy wspólnych projektach, czy pozyskać klientów na konsultacje, szkolenia czy nawet realizację stron. Myślę, że naprawdę warto, nie tylko po to, żeby zdobywać wiedzę, bo prelekcje to chyba trochę poboczny temat, a to, co najważniejsze, dzieje się, jak mówisz, poza sceną.

Magda:
Tak jest. Pierwsza rzecz to zawsze agenda – jako organizatorzy najbardziej się na niej skupiamy – ale finalnie ludzie przychodzą na konkretne prelekcje, wybierają tematy, które chcą przesłuchać, a najwięcej dzieje się poza nimi, czyli podczas rozmów i oczywiście side eventów: before party, after party.

Sylwia:
Dokładnie.

Magda:
W Polsce to w ogóle ciekawe zjawisko, bo wprowadziliśmy już standard, że zawsze jest before party i after party, a jak organizujemy na przykład trzydniową konferencję, to mamy jeszcze middle party i do tego side eventy bardziej związane z kulturą. Polacy akurat lubią takie rzeczy. Na zagranicznych konferencjach nie spotkałam się z tym w takim stopniu. Raczej jest jakiś social dinner – wieczorem przed konferencją przychodzą prelegenci, organizatorzy i sponsorzy, ograniczona grupa, jest kolacja albo wieczorek przy drinku, godzinka i wszyscy się rozchodzą. Potem jest after party, zazwyczaj raczej krótsze. U nas – tak jak polskie wesela są na bogato, tak i polskie konferencje są zawsze na bogato. Wszyscy są dobrze nakarmieni i wybawieni.

Magda:
Mogę też dodać, że networking oczywiście nie odbywa się tylko na side eventach, ale uważam, że to tam dzieje się go najwięcej, bo ludzie są już bez spiny. Prelegentom schodzi ciśnienie po wystąpieniach, sponsorzy mają już złożone stoiska i cieszą się, że mogą wyluzować, a uczestnicy cieszą się, że mogą być blisko ludzi, z którymi na co dzień nie mają kontaktu. Na takich eventach są na przykład prezesi firm, do których nie ma dojścia – można pisać maile, ale jaka jest szansa, że ktoś odpowie? A przyjeżdżając na konferencję, jest ogromna szansa, że taką osobę się spotka. Albo można pogadać z prelegentem i zadać pytania, których nie mamy odwagi zadać w ramach panelu. Zazwyczaj te eventy są dodatkiem do biletu konferencyjnego, więc to świetna okazja. Drugą strefą networkingową są przerwy między wystąpieniami, a na większych konferencjach, takich jak CMS Conf, strefa jest dostępna cały czas, więc dyskusje mogą odbywać się bez przerwy. Sale są oczywiście odizolowane, żeby nie przeszkadzać podczas warsztatów czy prelekcji, ale jest spokojna strefa, gdzie można porozmawiać ze sponsorami albo usiąść i dobić jakiegoś biznesu. Jest też bardzo fajna strefa na dole, gdzie można spotkać się z kimś przy kawie i pogadać.

Magda:
Od razu dodam taki tip: fajnie jest wcześniej rozeznać się, jacy są sponsorzy – czy są tam na przykład firmy, u których mam jakiś problem do rozwiązania. Jeden kolega z branży często powtarzał, że miał dylemat, który chciał wyjaśnić z Google. Na WordCampie Europe po prostu podszedł do stoiska i ktoś mu to rozwiązał, podczas gdy support nie był w stanie mu odpowiedzieć – wiadomo, że tam odpowiedzi są raczej rutynowe i schematyczne, a na stoisku ktoś realnie odpowiada na pytania. Więc tip: zawsze można przejrzeć sponsorów i prelegentów, do których mamy jakieś biznesowe pytanie, odważyć się i zapytać.

Sylwia:
To jest coś, czego nie ma na spotkaniach online – tylko offline można do kogoś podejść i pogadać. Online bardzo często konferencja jest w ogóle nagraniem, nie mamy styczności z prelegentem i nie ma jak zadać pytań, ewentualnie jest spotkanie grupowe, panel dyskusyjny czy sesja Q&A. Ale nie każdy chce zadawać pytania publicznie – woli przegadać to indywidualnie. Offline jest taka możliwość, więc to na pewno wartość, której nie znajdziecie na spotkaniach tylko online. Czy jest coś jeszcze fajnego, czego nie ma na spotkaniach online?

Magda:
Taką ciekawostką – może nie najistotniejszą – są stoiska sponsorskie. Wszystko zależy od konferencji, ale są gifty, i to bardzo fajne. To już nie są czasy, kiedy dostawało się krówkę i smycz i na tym koniec. Jest dużo konkursów i raczej wychodzi się z dużymi rzeczami – jest spora szansa wyjść z dronem albo mega zestawem Lego. To wartościowe rzeczy, można też wygrać na przykład roczne subskrypcje wtyczek czy hostingu. Myślę, że to fajna wartość dodatkowa. Kiedyś dla zabawy liczyliśmy też, że bardzo opłaca się pójść na konferencję, jeśli jest się lokalsem, bo często za kwotę biletu nie da się standardowo wyżywić na mieście, a na konferencjach jest tak dużo jedzenia – bufet kawowy, zawsze przekąski i obiad, często nawet dwa ciepłe posiłki w ciągu dnia. Do tego wstęp na wszystkie party, gdzie zawsze jest jakiś kupon albo, jeżeli sponsorzy są hojni, open bar. Jedzenia jest tyle, że to się bardzo opłaca.

Sylwia:
Polecanka dla studentów.

Magda:
Tak, tak. To był jeden z zabawnych argumentów, których używaliśmy przy promocji konferencji w Krakowie – mówiliśmy, że studenci mogliby z tego skorzystać.

Sylwia:
Ciekawostka, ale faktycznie dobry tip. Możemy zjeść, czegoś się dowiedzieć, nawiązać kontakty – full wypas za cenę biletu, która nigdy nie jest jakaś wygórowana. To rozsądne pieniądze, przynajmniej jeśli chodzi o nasze WordCampy czy konferencję, którą organizujecie, czyli CMS Conf, o której za chwilę powiemy – a w cenie biletu dostaje się dużo wartości.

Magda:
Tak. A tak na serio, moim zdaniem mega wartością jest to, że podczas konferencji trzydniowych zawsze są dni warsztatowe. Na takich warsztatach wiedzę zdobywa się jak na realnym szkoleniu – szkoleniowiec jest tu i teraz, odpowiada na pytania, trzeba mieć sprzęt i realnie wykonuje się pracę. Standardowo płaci się za to ogromne pieniądze, a tutaj mamy to w ramach biletu, więc żal z tego nie skorzystać. Na większości konferencji warsztaty są krótsze, ale wychodzi się na przykład z gotową rolką czy gotowym landing page’em – w zależności od konferencji. Natomiast na CMS Conf są zdecydowanie dłuższe bloki warsztatowe, z których można realnie wyjść z gotowym narzędziem albo dokładnie poznać jakiś CMS. Myślę, że to mega wartość dla osób, które przyjdą po wiedzę, a nie tylko po networking. Dzięki trzem dniom i dobrze przemyślanej agendzie można też fajnie podzielić swoje uczestnictwo – wybrać warsztat, kilka prelekcji, a resztę czasu poświęcić na networking. Ciekawe jest też to, że bloki tematyczne zawsze są podzielone pod uczestników tak, żeby nie pokrywały się ścieżki, którymi ktoś potencjalnie może być zainteresowany. Są ścieżki typowo dla użytkowników, czyli dla takiej osoby jak ja, która nie programuje, ale używa narzędzi – mogę być zainteresowana prelekcjami o AI i prawie, o wykorzystaniu Figmy w pracy czy o zarządzaniu ludźmi w biznesie. To tematy bardziej miękkie i są na jednej ścieżce. Druga ścieżka jest typowo dla osób programujących, deweloperów – tam jest techniczne mięso, a te osoby raczej nie będą zainteresowane miękkimi prelekcjami. Dzięki temu można wszystko wcześniej przemyśleć i poukładać tak, żeby jak najwięcej wyciągnąć z konferencji.

Sylwia:
Fajnie, że to mówisz, bo dużo osób na początku swojej drogi obawia się, że pójdzie na konferencję i powie: „Kurde, ja nic nie rozumiem”. Albo: jak tam na mnie będą patrzeć, przecież ja nie programuję, tylko sobie klikam i obsługuję komuś stronę – jestem wirtualną asystentką albo marketingowcem i korzystam z WordPressa czy innych narzędzi pobocznie, nie jestem deweloperem ani nie jestem aż tak zaawansowana, żeby iść ścieżką techniczną. Co ja tam mam robić? A tak jak mówisz, są też ścieżki dla osób początkujących, które nie siedzą tak mocno technicznie w temacie.

Magda:
Tak, to jest świetna rzecz. Osobiście zachęcam wszystkie osoby, które nie czują się mocno technicznie, żeby uczestniczyły, a nawet czasami testowo weszły na blok związany z czymś, czego nie robią na co dzień i co jest dla nich czarną magią – bo po takiej prelekcji niektóre rzeczy nagle zaczynają się rozjaśniać w głowie, albo można poznać osoby, które nam to wyjaśnią. To bardzo fajne zjawisko: nie trzeba wszystkiego rozumieć od razu. Są tam osoby, które mają cierpliwość i potrafią wytłumaczyć, dostosowując się do poziomu odbiorców. Druga rzecz: często nie potrzebujemy aż takiej wiedzy technicznej, tylko rozwiązań dla siebie w naszej pracy, a te pojawiają się na konferencjach. Jest dużo prezentacji i nowinek – nie tyle, co na targach branżowych, gdzie jest ich natłok i ciężko zapamiętać, co pojawia się nowego na rynku. Na konferencjach są zajawki: prelekcje nie są sponsorowane, nie ma lokowania produktu, ale prelegenci to często osoby, które pracują nad produktami i je tworzą, więc wspominają o nich na przykład przy case study albo w rozmowach w kuluarach. Na stoiskach sponsorskich często pokazywane są też premiery nowych rozwiązań i aktualizacji.

Sylwia:
Dokładnie. Każdy znajdzie coś dla siebie, a może ktoś odkryje powołanie i okaże się, że ścieżka techniczna wcale nie jest taka zła. Albo przy okazji znajdzie kontakty do osób, które zajmą się jego problemem, albo będzie miał kogo polecić osobie, z którą współpracuje, do działań mocno technicznych. Chociażby dlatego warto przyjść i zobaczyć, kto przemawia, jaki ma vibe i czy chcemy z kimś takim współpracować. Nie musicie od razu dogłębnie ogarniać tematu i podążać ścieżką techniczną. Wspomniałaś o CMS Conf – mogłabyś powiedzieć więcej, co to za konferencja? W mojej społeczności WordCampy, WordUpy i spotkania wordpressowe dziewczyny już kojarzą, ale to coś nowego. Skąd pomysł na CMS Conf? Jak nazwa sugeruje, będzie coś z CMS-ami, niekoniecznie tylko z WordPressem.

Magda:
Pewnie. Konferencja była marzeniem Maćka Palmowskiego, którego osoby siedzące w WordPressie pewnie kojarzą. Maciek organizował ze mną, z Mariuszem i resztą ekipy WordCamp Gdynia i tak narodził się pomysł. Mieliśmy – może „problemy” to za dużo powiedziane – przeszkody w realizacji rzeczy, które chcieliśmy zrobić, nawet jakichś dokumentów. To były rzeczy od nas niezależne i nie mogliśmy wszystkiego zrobić tak, jak sami byśmy chcieli. Stąd pomysł, że kurczę, trzeba zrobić własną konferencję, a Maciek miał już taką w głowie. Tak to powstało – tym bardziej że wiemy, jak wygląda rynek i że te rozwiązania zaczynają się łączyć. Wszystko bardzo się rozwija dzięki sztucznej inteligencji, możliwości jest wiele i fajnie byłoby to wszystko skonfrontować tu i teraz. Drugi aspekt to uświadamianie ludzi – to zresztą nasza misja przy wszystkich wydarzeniach wordpressowych, które nadal organizujemy, więc nie wypadliśmy z obiegu. Chodzi o uświadamianie, że większość z nas w IT używa CMS-ów, tylko użytkownicy często nawet nie zdają sobie z tego sprawy. A można z nimi zrobić wiele rzeczy, działać na różne sposoby, wybrać odpowiednie narzędzia, nawiązać fajne współprace i to wszystko rozwijać. Stąd ta konferencja.

Magda:
Naszym głównym celem już przy organizacji WordCampa Gdynia było stworzenie międzynarodowej konferencji w Polsce – takie mieliśmy ambicje. Okazało się, że w Gdyni się udało: wyszło naprawdę fajnie, a ścieżka angielska cieszyła się dużym powodzeniem. Postanowiliśmy to przełożyć na nową konferencję, dlatego nie jest skierowana wyłącznie do polskiej społeczności. Jest polska ścieżka dla osób, które nie miałyby jeszcze odwagi wystąpić po angielsku – o użytkowników aż tak się nie obawialiśmy, bo jest wiele możliwości przetłumaczenia sobie prelekcji, ale mamy w Polsce wielu fajnych specjalistów, którzy nie mieli jeszcze odwagi, i dla nich powstała ta ścieżka. Natomiast główne ścieżki, warsztatowe i prelekcyjne, są po angielsku. Zaprosiliśmy mnóstwo znanych osób z branży z całej Europy i nie tylko, więc to fajna okazja, żeby poszerzyć horyzonty. My jako założyciele byliśmy na wielu zagranicznych konferencjach i mamy porównanie – wiemy, że da się to zrobić dobrze, tak, żeby każdy znalazł coś dla siebie, i że język nie musi być barierą, a wręcz przeciwnie: może dać dostęp do jeszcze większej wiedzy i większej liczby specjalistów. Są też firmy, które nie mają siedziby w Polsce, a dzięki temu, że dajemy im możliwość pokazania się tutejszej społeczności, będą na konferencji. To nasze główne cele i idee. No i oczywiście najważniejsze: po prostu lubimy razem pracować i organizować.

Sylwia:
Fajnie było wymyślić coś innego niż to, co do tej pory istniało na polskim rynku, i zainteresować tematem więcej osób, bo przyjdą nie tylko wordpressowcy, ale też użytkownicy innych rozwiązań – i nie tylko CMS-ów. Podlinkuję wam stronę konferencji – jak zobaczycie agendę, jest naprawdę bardzo bogata, a tematy różnorodne. Myślę, że każdy może znaleźć coś dla siebie, tym bardziej że to aż trzy dni, a nie jednodniowe wydarzenie. I to w Gdyni, więc fajna lokalizacja. Powiedziałabyś jeszcze, kiedy odbywa się CMS Conf?

Magda:
O, tu muszę się skupić, bo zawsze mylę daty. 12–14 listopada. Trochę nietypowo w porównaniu z WordCampami, bo zahaczamy o tydzień roboczy. Staramy się zbliżyć do standardów europejskich – na przykład firmy, wysyłając pracowników na konferencje, wolą, żeby były w tygodniu. Starając się to pogodzić, nie zahaczamy o weekend, tylko o tydzień – stąd ta data. Niech was nie przerazi, że to listopad, w Gdyni i tak będzie fajnie. Mamy przygotowane atrakcje dla uczestników, więc będzie co robić. Poza tym Gdynia stała się ostatnio miastem UNESCO, więc myślę, że przy okazji warto ją odwiedzić. Tyle wyczerpałam temat daty.

Sylwia:
To się fajnie łączy, bo potem jest długi weekend listopadowy – od 11 listopada można sobie zrobić wypad. Fajnie się złożyło czasowo.

Magda:
Tak, choć ciekawostka: za rok już nie będzie w listopadzie, wolimy trochę inną datę. Tym razem blokowały nas terminy wynajmu miejsca, które koniecznie chcieliśmy mieć, czyli PPNT Gdynia, i inne konferencje, na których sami bywamy albo które często sami organizujemy – kalendarz był napięty, więc listopad nam odpowiadał. W przyszłym roku – jeszcze nie powiem kiedy, dowiecie się niebawem – ale będzie kolejna edycja.

Sylwia:
Czyli już mały rąbek tajemnicy uchylony – będzie kolejna edycja. Super. Myślę, że warto was zaprosić. Ja też się wybieram, więc będzie okazja się spotkać i mam nadzieję, że wpadniecie. Chciałabyś coś jeszcze dodać na koniec, jako podsumowanie? Zachęcić szczególnie osoby introwertyczne, bo jak mówisz, im najtrudniej wyjść z domu – wiem po sobie.

Magda:
Jak wspomniałam, myślę, że warto się przełamać i przyjechać, nawet jeśli nie będziecie mieć jeszcze odwagi nawiązać mnóstwa kontaktów – to nieważne. Jest dużo osób, które wolą spędzać czas na konferencji raczej same, spacerując. Prędzej czy później każdy spotyka kogoś, z kim złapie flow. Ogólnie społeczność – czy to wordpressowa, czy ta, którą łączymy z różnych znanych nam społeczności – jest naprawdę otwarta na innych i wspierająca, więc bez obaw. Po pierwsze dużo wiedzy – wbrew pozorom nie jest to najważniejszy element konferencji, ale jest jej sporo i można wybrać taką, jaką akurat chcemy zdobyć. Po drugie oczywiście networking – to dwa główne aspekty. Jeżeli chcecie najpierw sprawdzić, jakiego typu to wiedza, zachęcam do obserwowania podcastu, który wypuszczamy w ramach CMS Conf. Partnerzy, sponsorzy i prelegenci uchylają w nim rąbka tajemnicy na temat swoich wystąpień, produktów i doświadczeń, więc sami przekonacie się, jak różnorodna jest tematyka, dla kogo jest konferencja i kogo można tam spotkać. Jeżeli macie pytania czy obawy, śmiało piszcie do organizatorów – na stronie jest lista. Ja i pozostali organizatorzy bardzo chętnie odpowiadamy na pytania uczestników i osób zainteresowanych współpracą. Jeżeli interesuje was, jak konferencja wygląda od środka, i chcielibyście pomóc w organizacji, też możecie się odezwać – zadań nie brakuje. Robi się to w ramach wolontariatu, a na koniec wręczamy certyfikat potwierdzający wsparcie konferencji. To fajne doświadczenie zawodowe i możliwość zobaczenia, jak to wygląda od środka.

Sylwia:
Dokładnie. Bardzo ciekawie jest obserwować to z drugiej strony, nie tylko jako uczestnik. A jak komuś zależy na konkretnych kontaktach, to też otwiera dużo możliwości. Zachęcam – po prostu trzeba się odważyć.

Magda:
Tak jest.

Sylwia:
Wszystko wam podlinkuję – podcast, stronę konferencji z sekcją z namiarami na Magdalenę i resztę – więc w razie czego będzie można się skontaktować. Zachęcamy, żebyście spróbowali. Jeżeli jeszcze nie CMS Conf, to są lokalne WordCampy w różnych miejscach – nie tylko w Gdyni, gdzie Magda bierze udział w organizacji, ale w różnych zakątkach Polski. WordCampy są darmowe, więc można przyjść i zobaczyć, jak to wygląda, nawet bez kupowania biletów.

Magda:
Ale warto rejestrować się nawet na bezpłatne wydarzenia. I wyprostuję jedną rzecz – ciekawostka: ja w ogóle nie jestem z Gdyni, bywam tam tylko na konferencjach, jestem z zupełnie drugiego końca Polski. Organizuję konferencje w różnych miejscach, w Gdyni najwięcej. A co do rejestracji – warto się rejestrować, bo nawet na bezpłatnych konferencjach przewidziane są często dodatki: gift bagi, bony na bar dla uczestników, posiłki. Więc warto nie tylko dla statystyk, ale po prostu żeby zapewnić sobie dodatkowe bonusy.

Sylwia:
Organizatorzy pozyskują różnych sponsorów i te konferencje są naprawdę bogate. Nawet jak są bezpłatne, to często nie są to dwie, trzy prelekcje, tylko całodniowe wydarzenia – tak jak wy robicie w Gdyni.

Magda:
Tak. W Gdyni mamy teraz na przykład bezpłatną konferencję 18 września – jest 10, a może już nawet 12 prelekcji. Do tego pobocznie sekcja warsztatowa: dwie tury warsztatów z AI, które prowadzi Damian, gdzie można realnie nauczyć się tworzenia grafik do mediów społecznościowych albo obsługi social mediów za pomocą agenta. Realna wiedza, dużo prelekcji, ciepły posiłek, kawa – wszystko w ramach bezpłatnej konferencji. Takie wydarzenia organizują też na przykład Kraków i Warszawa, więc myślę, że w każdym miejscu w Polsce znajdziecie coś dla siebie. Poza wordpressowymi jest tego dużo – nasi znajomi z branży IT organizują też wiele konferencji SEO, płatnych i bezpłatnych, oraz marketingowych.

Sylwia:
Jest tego naprawdę mnóstwo. I nie tylko WordPress czy CMS-y, ale też dużo AI, więc jak kogoś interesują kwestie związane z AI, zawsze coś znajdzie – nie tylko w tematach okołostronowych, ale też na przykład grafiki na sociale czy marketing. Warto patrzeć na agendy, sprawdzić kto, co, kiedy i gdzie, i spokojnie można się wybrać, żeby zobaczyć, czy to dla was. Ja też nigdy nie mam przekonania, ale jak już wyjdę z domu, to potem jest lepiej. I mogę powiedzieć, że faktycznie warto bywać na takich spotkaniach – może nie za często, bo jak ktoś nie lubi, to nie ma co się zmuszać, ale warto spróbować. Może akurat uda wam się nawiązać fajne współprace. Powiem o Ani – pewnie nas gdzieś ogląda albo obejrzy – bo Ania też zaczynała od spotkań: wybrała się jako gość, a teraz bierze udział w organizacji chociażby WordCampa we Wrocławiu i WordUpa. Ania jest fajnym przykładem.

Magda:
Tak, Ania jest świetnym przykładem tego, jak można w krótkim czasie – bo naprawdę niedawno zaczęła przygodę z tworzeniem stron i pracą online – odważyć się. Będzie też występować u nas w Gdyni, więc możecie tam na nią zerknąć. Zaczęło się tak, że Ania była na WordCampie we Wrocławiu, ale nasza współpraca – bo aktualnie pracujemy razem w różnych obszarach – zaczęła się od before party, czyli wypadu na gdański jarmark przed WordUpem, i od kilku rozmów. Złapałyśmy flow i okazało się, że nie tylko prywatnie, ale też biznesowo – to jest super.

Sylwia:
Dokładnie. To też sposób na nawiązanie dłuższych współprac w różnych obszarach – nie tylko przy projektach, ale także w organizacji. Jeżeli kogoś ciągnie do organizacji konferencji, to dobry sposób, żeby zobaczyć, jak to wygląda, i nawiązać kontakty, żeby może później stworzyć coś swojego. Dzięki ci, Magdaleno, za to, że chciałaś przybliżyć CMS Conf i w ogóle spotkania branżowe. Mam nadzieję, że jeszcze uda się pogadać, a społeczność będzie się z wami kontaktować, pytać i kupować bilety na wasze wydarzenie od Sylwii. Wszystko wam podlinkuję. Zachęcam do udziału i do pytania – Magdalena jest naprawdę fajną osobą. Jak macie ochotę współpracować przy okazji wtyczek WP Desk, to też śmiało uderzajcie do Magdaleny, bo chętnie dzieli się wiedzą i obszarem współpracy pod kątem wtyczek. Jeżeli robicie dużo stron i lubicie polecać wtyczki WP Desk, odsyłam do Magdaleny. Dzięki ci serdecznie jeszcze raz i do zobaczenia.

Magda:
Dziękuję serdecznie. Pa!

Sylwia:
Cześć, cześć!

Sylwia Stein
Sylwia Stein

Specka od tworzenia stron www, zakochana w Wordpress, magik CSS i HTML. Masz pytania? Potrzebujesz pomocy? Chcesz się podjąć współpracy? A może masz ochotę umówić się na biznesową kawę? Zapraszam do kontaktu: kontakt@sylwiastein.pl

Artykuły: 962