Link building – dobry content to nie wszystko – rozmowa z Anną Sarysz

Zapraszam na kolejny lajw z cyklu Specka na Onlajnie. Gościem tego spotkania będzie Anna Sarysz – SEO Specialist | Web Content Manager. Absolwentka Uniwersytetu Ekonomicznego we Wrocławiu ze specjalizacją Marketing Internetowy i e-Commerce. Wcześniej specjalistka e-marketingu, obecnie skupia się na jednej z jego głównych gałęzi — pozycjonowaniu.

Chętnie dzieli się swoją wiedzą na łamach portali branżowych, pisząc artykuły eksperckie oraz bierze udział w webinarach edukacyjnych. Po godzinach zgłębia wiedzę na temat zmian zachowań konsumenckich w dobie rosnącej cyfryzacji, którą wykorzystuje w pisaniu pracy doktorskiej w tym obszarze.

Z Anną porozmawiamy na temat link buildingu, który jest jednym z elementów pozycjonowania stron www. Jeśli więc chcesz by Twoja strona wspinała się w wynikach wyszukiwania na coraz wyższe pozycje to ten lajw jest właśnie dla Ciebie.

Annę znajdziecie na jej IG: https://www.instagram.com/contentuje_sobie/
oraz stronie www: https://contentuje-sobie.pl/

Do posłuchania

Rozmowa w zapisie:

Sylwia:
Cześć, cześć! Witajcie na kolejnym spotkaniu z cyklu Specka na Onlajnie. Dzisiaj moim gościem jest Ania i będzie troszeczkę w temacie SEO, ale nieco inaczej – nie o tym, co się dzieje na stronie, ale o tym, co jest już poza naszą stroną, czyli o link buildingu. Aniu, powiedz kilka słów o sobie, a ja szybciutko sprawdzę, czy na pewno nas widać i słychać. Wy też dajcie nam znać – przy okazji przetestujemy komentarze, bo ostatnio coś tu nawalało na live i ich nie widziałam.

Ania:
Jasne. Cześć, jestem Ania, jestem specjalistką SEO. Zajmuję się też SEO copywritingiem i takim web content managerstwem, czyli po prostu SEO contentowym – można tak powiedzieć: pozycjonowaniem przez content głównie, ale też całą oprawą SEO.

Sylwia:
Dokładnie. O, tutaj ktoś napisał „cześć” – chyba nas widać i słychać, przynajmniej na telefonie. Czyli właśnie nie tylko ten content, bo dzisiaj naszym tematem jest link building. Content to nie wszystko – link building też jest jednym z czynników, które są istotne, i o tym właśnie powiemy. Jeżeli będziecie mieć pytania, to oczywiście śmiało piszcie, widzę, że komentarze się pojawiają. Na początek pytanie, na które ostatnio wpadłam na jednej z grup SEO-wców: co sądzisz o stwierdzeniu, że SEO umarło? Niby teraz mamy social media, mamy czata, wszyscy fascynują się sztuczną inteligencją i podobno to SEO już nie żyje. Jak to jest z twojej perspektywy?

Ania:
Mi się wydaje, że żyje i ma się całkiem dobrze, co widać po wynikach moich klientów, którzy cały czas mają zadowalające wyniki z ruchu organicznego. Wiadomo, że idą zmiany, i to bardzo duże, bo następuje przewartościowanie wszystkich działań, które w SEO robimy – chociażby tak jak wspomniałaś: ChatGPT wywołał spore zawirowania. Ale tak naprawdę z wyszukiwarki Google korzystają miliony osób dziennie i cały czas wyszukują. Więc jak najbardziej warto być tam widocznym, szczególnie na tych pierwszych pozycjach.

Sylwia:
No tak, wszyscy zawsze chcą osiągnąć te pierwsze pozycje, a to nie jest takie proste, ale myślę, że do tego jeszcze dojdziemy. SEO bardzo często kojarzone jest z tym, co robimy na stronie – jak to mówią, „content is king”. Pracujemy nad treściami, dopracowujemy słowa kluczowe, meta opisy, opisy zdjęć. Ale to chyba nie wszystko, prawda?

Ania:
Nie wszystko, ponieważ SEO jest całkiem sporym procesem. Składa się z czterech głównych filarów i content jest tylko jednym z nich. Oprócz tego mamy optymalizację onsite, optymalizację techniczną – wchodzącą nawet w kod strony – i mamy działania już nie stricte na stronie, tylko zewnętrzne. I to jest właśnie link building.

Sylwia:
No właśnie, to jest nasz kluczowy temat na dzisiaj. Powiedz kilka słów, co to w ogóle jest, z czym to się je i jak się za to zabrać.

Ania:
Z teoretycznego punktu widzenia link building to budowanie profilu linkowego domeny. A po ludzku – ja zawsze tłumaczę to klientom czy osobom, które jeszcze nie do końca siedzą w SEO – każda domena ma jakby sieć innych domen, bo w internecie wszystko jest ze sobą połączone. W wyszukiwarce można zaistnieć na dwa sposoby: albo przez zaindeksowanie stron i wyświetlenie się użytkownikom, albo pokazując się użytkownikowi, kiedy coś czyta na jakiejś stronie i tam wyświetli mu się link do naszej domeny. Wszystkie linki na innych, zewnętrznych domenach kierujące do naszej witryny to właśnie profil linkowy, a proces budowania tego profilu to link building.

Sylwia:
No właśnie, i to są te linki. Ale jakie pozyskać? Często ludzie się zastanawiają: dobra, podlinkuję się gdzieś z mediów społecznościowych i będzie super. Czy wystarczą linki z social mediów, czy musimy zrobić coś więcej?

Ania:
Teoretycznie nie wystarczą, ponieważ sama dziedzina link buildingu jest bardzo rozbudowana – są specjaliści SEO, którzy specjalizują się wyłącznie w link buildingu. Linki dzielimy na nofollow i dofollow – będziemy o tym pewnie szerzej mówić. Każda domena ma swoją własną wartość i każdy link ma swoją wartość, swoją rangę. Żeby profil linkowy domeny był mocny, ale przy okazji wyglądał naturalnie, linki muszą być dobierane w zaplanowany, przemyślany sposób.

Sylwia:
Czyli potrzebna jest strategia – jak chyba wszędzie, co byśmy nie robili. Nie jest tak, że tu kliknę, tam kliknę, bo nie każdy link będzie tak samo wartościowy. Czy są jakieś konkretne zasady, których powinniśmy się trzymać, szukając miejsc do linkowania? Był kiedyś taki boom: bierzemy jakiegoś robota, który spamuje linkami wszędzie. Czy pozyskujemy linki byle skąd, żeby tylko był link, czy mamy konkretne zasady?

Ania:
Samo słowo „spam” ma pejoratywny wydźwięk, więc wiadomo, że raczej nie spamujemy. Google bardzo poważnie podchodzi do linków spamerskich. Jakiś czas temu był w ogóle proces zrzekania się linków spamerskich – trzeba to było zgłosić Google w specjalnym narzędziu. W tym momencie roboty są już w stanie same stwierdzić, które linki w profilu są spamerskie. Natomiast co do zasady staramy się, żeby takich linków nie było, i pozyskujemy linki z wartościowych źródeł, czyli ze stron, które mają przede wszystkim wartość merytoryczną, bo Google zawsze bardzo mocno naciska na merytoryczność i jakość strony. Jeżeli naszą stronę mają polecać inne domeny, to te domeny też muszą być wysokiej jakości, żeby nasza domena też przy nich jakościowo wyglądała.

Sylwia:
Jak to sprawdzić? Jak sprawdzić, czy strona, na którą trafiliśmy i z której chcemy się podlinkować, jest wartościowa i godna uwagi?

Ania:
Oczywiście są specjalne narzędzia do sprawdzania wartości domeny i jest kilka czynników, które warto przy wyborze domeny posprawdzać. To jest dla bardziej zaawansowanych, a dla mniej zaawansowanych są na przykład banki domen, które mają wszystkie te wartości wypisane obok siebie. Jeżeli już trochę te wartości ogarniamy, to jesteśmy w stanie sami, na podstawowym poziomie, sobie domeny dopasować.

Sylwia:
Mogłabyś podzielić się kilkoma narzędziami – darmowymi czy płatnymi – żebym mogła je potem podlinkować dziewczynom i chłopakom na grupie? Takie, które według ciebie są godne uwagi i proste w ogarnięciu dla kogoś totalnie zielonego w SEO?

Ania:
Jasne. Ja korzystam już z płatnych narzędzi, ale niektóre mają wersję demo albo kilkudniową wersję do wypróbowania. Podstawą do badania profilu linkowego jest zawsze Ahrefs – w branży różnie to wymawiamy. To jedno z mega ważnych narzędzi i uważam, że jest najbardziej intuicyjne i najwygodniejsze do sprawdzania i budowania strategii link buildingowej. Mamy też Majestic SEO i Semrush – z nich też wyciągniemy linki. No i oczywiście badanie konkurencji: sprawdzanie, gdzie linkuje konkurencja, bo wtedy my też możemy sobie takie domeny podebrać i spróbować się tam podlinkować.

Sylwia:
A na jakie czynniki zwrócić uwagę? Wspomniałaś, że jest kilka punkcików, na które warto patrzeć, badając, czy domena jest wartościowa.

Ania:
Od razu powiem, że w tych bankach domen często są różne ceny i to jest ostatnie kryterium, na które powinniśmy patrzeć – choć oczywiście budżet przy strategii jest ważny, to cena nie zawsze idzie w parze z jakością strony. Przede wszystkim zalecałabym patrzenie na ruch organiczny na domenie – czy tam się cokolwiek dzieje, czy ktokolwiek wchodzi na tę stronę. To pierwszy czynnik. Warto też patrzeć, do ilu domen ta domena już linkuje, bo jak do bardzo wielu, to nasza domena gdzieś tam ginie. Główną zasadą link buildingu jest oddawanie mocy jednej domeny drugiej, więc kiedy domena oddaje tysiące linków miesięcznie czy rocznie, to tej siły nie ma już tyle, żeby ją przekazać. To moim zdaniem dwa najważniejsze czynniki. No i oczywiście wskaźnik typowy dla narzędzia, o którym wspominałam, czyli DR – im wyższy, tym teoretycznie domena jest silniejsza.

Sylwia:
Dokładnie. Często patrzy się też na stosunek wpisów związanych z tematyką strony do wpisów sponsorowanych – żeby to nie była, jak to się mówi, farma linków, gdzie każdy wpis jest sponsorowany, tylko żeby strona żyła też czymś poza sponsorowanymi wpisami. Wspomniałaś o bankach stron, z których możemy korzystać, żeby znaleźć domeny – masz na myśli coś takiego jak WhitePress czy Linkhouse? To chyba dwa główne w tym momencie, jest tam naprawdę bardzo dużo domen i każdy coś dla siebie znajdzie.

Ania:
Dokładnie, ja też korzystam z WhitePress i Linkhouse, więc mogę śmiało polecić.

Sylwia:
Jeżeli chodzi o dobór, to chyba powinniśmy też zwracać uwagę na tematykę – żeby strony, z których pozyskujemy linki, były powiązane tematycznie z naszą stroną, którą chcemy promować?

Ania:
Zdecydowanie, jak najbardziej. Na SEO trzeba patrzeć całościowo – content, który budujemy na stronie, musi też wychodzić poza naszą domenę. Jeżeli budujemy na stronie content związany na przykład z meblami czy wystrojem wnętrz, to poza naszą domeną też musimy do tego pasować.

Sylwia:
Wspomniałaś o linkach dofollow i nofollow – pewnie niektóre osoby już się tu zgubiły. Czym różnią się te rodzaje linków?

Ania:
Naturalnie występującą dyrektywą przy linkowaniu jest dofollow, czyli przekazywanie mocy jednej domeny drugiej domenie. Natomiast w SEO wykorzystujemy też przeciwieństwo – nofollow – dzięki któremu możemy zablokować robotom przekazywanie tej mocy stronom, którym nie chcemy jej oddawać.

Sylwia:
Czy warto w ogóle pozyskiwać linki nofollow, czy raczej skupić się na dofollow, a tamte sobie odpuścić?

Ania:
Moim zdaniem jak najbardziej warto, ponieważ w budowaniu profilu linkowego bardzo ważne jest, żeby wyglądał całkowicie naturalnie. Skoro są strony, które nakładają na linki nofollow, to znaczy, że takie linki są częścią internetu. Jeżeli nasz profil będzie zbudowany tylko z linków dofollow, to wiadomo, że ktoś przy nim majstrował, bo niemożliwe jest, żeby nie było tych normalnych elementów internetu. Nawet jeśli nie mają wpływu na pozycjonowanie, to zawsze mogą dać dodatkowy ruch na stronie – tym bardziej, jeśli to aktywna strona z dużą liczbą użytkowników.

Sylwia:
Zdecydowanie. Mówiliśmy o szukaniu miejscówek i o bazach. Ale ktoś może wpaść na pomysł: po co mam szukać miejscówek i płacić za linki, zbuduję sobie własne zaplecze. Czy to ma dziś sens? Pamiętam, że kiedy zaczynałam w internecie, modne było wykupywanie przepadniętych domen i budowanie sieci stron zapleczowych. Czy dzisiaj się to praktykuje i czy jest opłacalne?

Ania:
Myślę, że jak najbardziej. Budowanie własnych prywatnych zapleczy jest cechą charakterystyczną branży, ponieważ to są nasze prywatne domeny, na które mamy wpływ, widzimy, co się na nich dzieje, i mamy nad nimi kontrolę. Takie strony są często zadbane, zaopiekowane, więc linki z nich są jak najbardziej przydatne. Natomiast dużo osób po prostu nie ma zasobów do budowania zapleczy – trzeba umieć stworzyć stronę, opiekować się nią, pozycjonować ją, żeby coś się na niej działo. Stąd łatwiejszym i często tańszym wyborem jest po prostu kupienie linków tam, gdzie można.

Sylwia:
No tak, bo samo stworzenie zaplecza nie sprawi, że będzie miało moc. Też trzeba o nie zadbać i potrzeba czasu, żeby stało się wartościowym miejscem, z którego będziemy linkować. O, pojawiło się pytanie, pokażę je: „Google zakazuje kupowania samych linków, a jeżeli ktoś kupił taki link, powinien oznaczyć go jako sponsorowany. Ale nie zabrania publikowania publikacji, w których zostaną dodane linki. Co na ten temat sądzisz?” Pojawił się właśnie taki rodzaj oznaczenia linku jako sponsored.

Ania:
Dokładnie. Jeżeli chodzi o takie oznaczenia, to wrócę do tego, co mówiłam: roboty Google są już w stanie same skategoryzować linki kierujące do naszej domeny – są na tyle rozwinięte, że widzą, że link jest sponsorowany. Z punktu widzenia pozycjonowania warto je oznaczać przede wszystkim po to, żeby profil był zdywersyfikowany, żeby kierowały do niego różne rzeczy i żeby Google widział, że mamy wszystko poukładane.

Sylwia:
Żeby nie podpaść, skoro faktycznie kupujemy. Jest taka zasada: można wszystko, tylko trzeba uważać, żeby nie zostać złapanym. Link building nie jest więc wcale prosty. Czy warto robić to samemu, żeby sobie nie zaszkodzić? Często słyszę: „nie rób tego sam, bo twoja domena dostanie bana w Google”. Czy faktycznie można zostać zbanowanym za niepoprawne budowanie sieci linków, czy jednak można spróbować samemu?

Ania:
Spróbować zawsze można, nie ma tu żadnych zahamowań. Faktycznie kiedyś bany występowały, w tym momencie znacznie rzadziej albo nie są oficjalne. Natomiast czasem można zauważyć, że jak profil linkowy jest zaśmiecony i zaspamowany, to widoczność spada. Więc zawsze lepiej zostawić to specjalistom, tak mi się wydaje, ale początki linkowania jak najbardziej można robić samemu – tylko dobrze jest działać według strategii i pamiętać, żeby linki były zdywersyfikowane i wyglądały jak najbardziej naturalnie.

Sylwia:
A czy jest jakaś liczba linków, którą możemy dziennie pozyskać, żeby nie podpaść?

Ania:
Trudno powiedzieć, bo są potężne domeny, które mają budżet na link building i do nich będzie prowadzić mnóstwo linków dziennie, bo pojawiają się na przykład artykuły sponsorowane. A są domeny malutkie, które dopiero zaczynają budować widoczność. Określenie czegokolwiek w liczbach w SEO jest w ogóle bardzo trudne, bo każda domena jest inna. Ja osobiście nie słyszałam o jakiejś konkretnej liczbie linków, za którą możemy mieć problem.

Sylwia:
A jak jest z budżetem? Wspomniałaś, że duże firmy mają duże budżety, a na grupie w większości są małe biznesy, które nie mają dużych budżetów na pozycjonowanie i link building. Od jakiego budżetu możemy startować, żeby w ogóle były efekty – i to nie za 10 lat, tylko w rozsądnym czasie?

Ania:
Trzeba się liczyć z tym, że pierwsze domeny, na których możemy wykupić płatne artykuły sponsorowane, to kwoty od kilkudziesięciu złotych – i takie domeny już mają pewne wskaźniki. Myślę, że 50–60 zł brutto to zazwyczaj najniższe kwoty przy domenach, które mają jakąkolwiek, nie zerową wartość. Są oczywiście kwoty znacznie wyższe – setki złotych, a nawet zaryzykuję, że tysiące – ale to już są, mówiąc branżowo, bardzo „kopiące” linki, z których jeden wystarczy, żeby coś naprawdę fajnie zaczęło się ruszać. Jak się nie ma budżetu na linkowanie, to osobiście polecam budowanie relacji między biznesami i wymienianie się linkami. Z jednej strony, umieszczając link na naszej domenie, oddajemy moc partnerowi, ale z drugiej strony on też daje ją nam. Jak się nie chce wydawać pieniędzy, to zawsze coś za coś. Są też możliwości typu fora czy blogi – tu też ostrożnie, ale można próbować. Do naturalnego profilu linkowego powinny prowadzić zarówno wysokojakościowe domeny, jak i te mniej jakościowe – na przykład katalogi SEO, fora czy blogi. One mają mniejszą wartość, ale też powinny się pojawić, a w większości są darmowe. Tam, gdzie nie ma jeszcze spamu i uda się dodać link, można jak najbardziej próbować.

Sylwia:
Właśnie, wartościowe fora – bo jak się przejrzy większość, to standard jest taki, że co wpis, to link, i to nie ma sensu. Przy forach skojarzyło mi się linkowanie na słowa kluczowe, bo to jest nagminne: mamy słówko, na przykład „architekt Warszawa” – zawsze daję ten przykład – i pod nim wpinamy link. Czy to jest OK, czy stawiamy na naturalność i wklejamy po prostu goły link we wpis na forum czy w artykule?

Ania:
Takie linki, jak powiedziałaś, to anchory, czyli zakotwiczone słowa, pod którymi kryje się link. W SEO taki link nazywamy exact match i to co do zasady najmocniejszy, najfajniejszy link, jaki możemy pozyskać. Ale nie możemy ich pozyskiwać za dużo, bo wyglądają całkowicie nienaturalnie – nie oszukujmy się, widać, że ktoś zaplanował, żeby ten exact match się pojawił. Jest mocny, ponieważ od razu pokazuje robotom Google, na jakiej frazie nam przy danym adresie URL zależy. Roboty widzą na przykład „architekt Warszawa”, „architekt Kraków” czy „architekt Rzeszów” kierujące do danego adresu, więc nie mają pola do domysłów, tylko dostają konkretną wskazówkę. Takie linki my jako pozycjonerzy na pewno staramy się pozyskiwać, tylko trzeba je przykryć ogólną naturalnością, więc warto też linkować zwykłymi adresami URL.

Sylwia:
Bo to już nie te czasy, kiedy pisało się „Kali jeść, Kali być” i co drugie słowo było bez odmiany. Teraz liczy się to, żeby tekst miał ręce i nogi, a taka typowa fraza „architekt Warszawa” jest trudna do naturalnego wplecenia w tekst, więc faktycznie trzeba uważać. Jak mówiłaś o mocnych linkach, skojarzyło mi się, że bardzo często widuję na grupach SEO zapytania, czy ktoś jest w stanie pozyskać link z Wikipedii albo ze stron typu .gov.pl. Czy jest szansa na takie linki i czy faktycznie mają tak dużą moc, że ludzie się o nie biją?

Ania:
Szansa oczywiście jest, tak naprawdę w internecie zawsze jest szansa na wszystko – zajmują się tym już naprawdę spece. To są bardzo mocne linki, ponieważ te strony są uznawane za ekspertów. Wikipedia ma swoją renomę, nie ma się co oszukiwać – choć wiadomo, że artykuły zawsze trzeba weryfikować. Nawet nie patrząc pod kątem SEO, wśród ludzi ma opinię eksperta, więc Google też uważa ją za eksperta w każdej branży, której dotyczy dany temat. Cały czas wracamy do tematu topical authority – w całym pozycjonowaniu, nie tylko w link buildingu, staramy się budować pozycję eksperta. Jeżeli polecają nas przez linkowanie Wikipedia czy strony sprawdzone, rzetelne i wysokiej jakości, to może to tylko dobrze wpłynąć na naszą stronę.

Sylwia:
Tylko łatwo to się tam znaleźć nie jest, więc trzeba się trochę natrudzić. Mówiłyśmy o współpracy – żeby nie robić tego samemu, tylko zlecić. Jak wygląda kontrola? Dużo ludzi się obawia: zlecam, ale nie wiem, co ten ktoś w ogóle robi, czy robi to dobrze. Jak zweryfikować, czy linkowanie jest wykonywane poprawnie, czy nam pomaga, czy może szkodzi? Często ludzie myślą: chcę być na takie frazy, minął tydzień, a mnie tam nie ma, więc oni są do kitu i na pewno nic nie robią. Jak wygląda taka współpraca między klientem a osobą budującą linki?

Ania:
Budowanie linków ma kilka etapów. Pierwszy to pozyskanie miejsca i opublikowanie linku. Trzeba pamiętać, że samo opublikowanie artykułu sponsorowanego to dopiero początek, bo ten artykuł, jak każda strona, musi zostać zaindeksowany w Google – nie zawsze będzie się wyświetlał od razu. Jeżeli współpracujesz ze specjalistą czy agencją, to w raporcie na pewno powinien się znaleźć link do artykułu, do wykonanych działań czy do posta na forum, żebyś mogła kliknąć i realnie zobaczyć, że praca została wykonana, a link pojawił się w przestrzeni internetowej. Potem jest zaindeksowanie, które można zobaczyć choćby na stronie danej domeny. Są też specjalne narzędzia, o których wcześniej wspominałam – to też nie pokazuje się od razu, dane muszą się zaczerpnąć do narzędzia – i wtedy w profilu naszej domeny widzimy wszystkie linki, które do niej kierują. To też możliwość weryfikacji pracy. Druga część pytania dotyczyła efektywności – najczęściej widać ją po widoczności: czy zaczyna rosnąć, czy frazy skaczą z top 10 do top 3. Link building często wykorzystuje się właśnie do podbijania pozycji, które są już wysoko, ale nie w top 10, albo są w top 10, ale jeszcze nie w top 3 – bo to już bardzo ciężko zrobić contentem czy zmianami w kodzie. Jak chcemy podbić te frazy do top 3, bardzo często wykorzystuje się exact matche, czyli dosłownie frazy, których pozycje chcemy podbijać. Jak zaczynają rosnąć, to najprawdopodobniej link building dobrze działa. No i sama wartość domeny, którą sprawdzamy w narzędziach – jeżeli wspomniany wcześniej DR w Ahrefs rośnie, to znaczy, że działa i idzie tak, jak powinno.

Sylwia:
Czyli mamy sposoby, żeby to kontrolować, i nie zostajemy z niewiedzą, co ktoś robił. Warto dobierać współpracę tak, żeby były raporty, bo często widzę na grupach wpisy z żalem, że w ogóle nie ma żadnych raportów. Jak nie ma raportów, to powinna zapalić się lampka. Wracając do słów kluczowych, które pojawiają się na stronie i w link buildingu – czy masz narzędzia, które byś poleciła do sprawdzania, na jakie słowa się pozycjonować? Czy iść w popularne słowa, czy najpierw skupić się na długim ogonie, wypozycjonować go, a potem bić się o bardziej popularne frazy?

Ania:
W SEO zazwyczaj zaczynamy od zasady „od ogółu do szczegółu”, czyli od fraz, które nie są może naszym głównym celem, na przykład fraz z długiego ogona – long tail – które mają mniejszą wyszukiwalność, ale są bardziej dokładne, żeby potem dobić do tych mocno „kalorycznych” fraz. Najpierw budujemy ogólną pozycję i content, żeby później wybić się na mocnych frazach. W link buildingu niekoniecznie chodzi o same frazy – nie możemy zbyt mocno wskazywać robotom, że chodzi nam o podbijanie pozycji, stąd też zwykłe adresy URL. Tak naprawdę zależy to od konkretnej strony i od decyzji SEO-wca, który zajmuje się nią całościowo, którą frazę w danym momencie najlepiej linkować.

Sylwia:
Czy w ogóle warto iść w link building, czy może skupić się na tym, co jest na stronie – robić content, budować dobre treści na blogu, udzielać się w mediach społecznościowych? A może iść dwukierunkowo: tu budujemy content, a link building niech też sobie działa? Jaki to jest procent działań link buildingowych w stosunku do contentu?

Ania:
Trudno powiedzieć, żeby go pomijać – skoro jest podstawą pozycjonowania, to nie możemy go pominąć, jeżeli chcemy mieć dobre pozycje. Tak naprawdę „to zależy” – to ulubione powiedzenie w SEO. Jako osobie, która zajmuje się tym zawodowo i podchodzi do pozycjonowania holistycznie, trudno mi powiedzieć, że link building nie jest ważny, bo jest. Są przypadki, że samo linkowanie, dobrze przeprowadzone, bardzo podniosło wartość strony i pozycje. Są też przypadki, że wszystko było zrobione na tip-top, ale profil linkowy był tak zaspamowany i zaśmiecony, że strona nie chciała się przebić, dopóki go nie oczyściliśmy i nie zaczęliśmy działać w profilu linkowym od podstaw – do tego czasu pozycje stały, a nawet spadały. Więc jeżeli komuś zależy na pozycjonowaniu strony, to jak najbardziej – tym bardziej że, jak wspominałam, jest to szczególnie ważne przy pozycjach w top 10.

Sylwia:
Ile trzeba czekać na efekty? To też częste pytanie: ile będę musiała czekać, żeby w ogóle coś zobaczyć? Kiedy efekty budowania zaplecza linkowego będą widoczne?

Ania:
Staramy się używać ram czasowych kwartału – to wydaje mi się najłatwiejsze i najbardziej przejrzyste, bo w żadnym działaniu SEO nie zobaczymy wyników po miesiącu. Może coś się ruszy, oczywiście to zależy, ale co do zasady kwartał to bezpieczny czas, żeby mówić cokolwiek o wynikach.

Sylwia:
Mamy pytanie: czy możesz podzielić się ciekawym przykładem pozyskania dobrej jakości linka, niekoniecznie korzystając z brokerów typu Linkhouse czy WhitePress, z których korzysta większość?

Ania:
Powiem tak: większość pozycjonerów ma po prostu swoje miejsca do współpracy albo wspomniane wcześniej zaplecza, które często są już wysokiej jakości, albo mają tak zbudowaną sieć relacji, że mogą się po prostu wymieniać dobrej jakości linkami. Więc najłatwiej przez sieć relacji. Dla laików, tak mi się wydaje, WhitePress czy Linkhouse wystarczą. Natomiast można też szukać na różnych tematycznych stronach powiązanych z SEO – jeżeli wiemy, że są tam specjaliści SEO, zawsze można spróbować podpytać o linki, których nie znajdziemy na WhitePressie czy Linkhousie. To bardzo częste zjawisko – wtedy specjaliści odezwą się ze swoją bazą i te linki są naprawdę fajne. Można tam ciekawie pokombinować.

Sylwia:
Wspomniałaś o zapleczach, które mają SEO-wcy. Często jest taka obawa: jak zakończę współpracę ze specjalistą od SEO, to on nagle usunie wszystkie linki. Czy to częsta praktyka, czy raczej linki zostają z nami na stałe?

Ania:
Może nie często, ale zdarza się. Trudno mi się wypowiadać, czy to dobre, czy niedobre – z jednej strony ktoś linkuje na swoich zapleczach i po zakończeniu pozycjonowania odłącza linki, tłumacząc to jako rodzaj abonamentu. Natomiast ja jeszcze nigdy nie współpracowałam z agencją, która odcinałaby linki po zakończeniu współpracy, bo często klient po prostu też płaci za miejsce, w którym link się znajduje. Wydaje mi się, że warto sprawdzać umowy z SEO-wcami i agencjami i mieć na uwadze, że takie sytuacje mogą mieć miejsce, ale mogę zapewnić, że to nie jest standard.

Sylwia:
A gdyby już była taka sytuacja, że odetną nam linki z zaplecza, a było ich dużo – jaki to może mieć wpływ na stronę? Czy będzie drastyczny spadek, czy strona utrzyma się na powierzchni?

Ania:
Może mieć spadek, bo po to buduje się profil linkowy, żeby te domeny były. Można to sobie zwizualizować tak: gdyby nic się nie zadziało, to po co była cała wcześniejsza praca? Skoro była, to może mieć wpływ. I to jest też bardzo częsty powód, dla którego klienci zostają z takimi agencjami.

Sylwia:
Przypominam, że to nie jest standard. Często to właśnie trzyma ludzi przy umowie: „bo oni mi wszystko odetną i moja strona pójdzie na dno”. Ale tak jak mówisz, to nie jest standard, więc jak trafi się uczciwa agencja, to jest dobrze. Na koniec: czy masz jakieś tipy związane z link buildingiem – taką checklistę, na co zwrócić uwagę i jak działać krok po kroku, żeby było to zrobione dobrze?

Ania:
Głównym tipem jest planowanie działań, żeby wiedzieć, na czym się stoi. Przed rozpoczęciem działań link buildingowych zrób analizę profilu linkowego – zapisz albo zrób screeny wszystkich wartości, które masz na dany moment, żeby mieć bazę wyjściową i wiedzieć, jakie są początkowe wskaźniki. Druga rzecz: szukać wartościowych źródeł, czyli domen, które mają fajny ruch i – jak wspominałaś – pasują do naszej domeny, ale pamiętając o dywersyfikacji profilu linkowego. Nie mówię, że każdy link musi być z forum, ale można spokojnie też takie pozyskać. Warto monitorować i analizować strony, na których pozyskujemy linki, żeby wiedzieć, czy profil jest naturalny. Warto też zapisywać i monitorować, jakich anchorów używamy – czy to exact matche, czy zwykłe adresy URL – pamiętając, że w naturalnym profilu adresy URL powinny stanowić większość. Wydaje mi się, że to są podstawy. Można też pokusić się o analizę konkurencji i zobaczyć, gdzie oni linkują, bo wtedy tam też dobrze się pokazać. To takie trzy główne działania, które warto zrobić na start.

Sylwia:
Dokładnie. Czyli do contentu, który mamy na stronie, dokładamy budowanie sieci linków. Może nie trzeba robić tego aktywnie i wyłącznie, ale warto od czasu do czasu jakiś link pozyskać, bo to pomaga też w indeksacji strony – jeżeli linki do naszej strony przybywają, to pojawi się ruch i strona będzie szybciej indeksowana. A z indeksowaniem skojarzyło mi się jeszcze jedno, co często widzę na grupach: jak to jest z działaniami organicznymi a reklamami w Google? Ludzie mówią, że jak kupujesz reklamy, to pozycjonowanie nie idzie, bo Google chce, żebyś kupował. Czy to prawda, czy mit?

Ania:
Co do zasady Google nie ma wpływu na ruch organiczny i pracę SEO-wca – to podstawa podstaw. Płaci się Google za to, żeby pokazać się wysoko w reklamach, a nie płaci się za ruch organiczny w wyszukiwarce. Nie zauważyłam, żeby reklamy szkodziły – co najwyżej mogą pomóc, bo jeśli korzystasz z płatnych kampanii, Google wie, że to dobra strona. Moim zdaniem ruch organiczny jak najbardziej warto budować jako kompletnie oddzielny kanał pozyskiwania ruchu i nie bać się łączyć go z płatnymi kampaniami.

Sylwia:
Czyli możemy działać wielokanałowo i będzie bezpiecznie. Okej, jeżeli nie macie pytań albo będziecie je mieć później, po obejrzeniu powtórki, to śmiało pytajcie i oznaczajcie Anię. Zamieszczę też w opisie linki do Ani – do Instagrama i do strony – więc będzie można do niej uderzyć bezpośrednio. Serdecznie ci dziękuję, fajnie, że podzieliłaś się swoją wiedzą w temacie link buildingu. Wam też dziękuję za uwagę i mam nadzieję, że jeszcze kiedyś się spotkamy.

Ania:
Ja też bardzo dziękuję tobie i wam, to było mega fajne doświadczenie. Jeżeli pojawią się jeszcze jakieś pytania, to bardzo chętnie na nie odpowiem.

Sylwia:
Dzięki bardzo serdecznie i do zobaczenia następnym razem. Cześć, cześć!

Sylwia Stein
Sylwia Stein

Specka od tworzenia stron www, zakochana w Wordpress, magik CSS i HTML. Masz pytania? Potrzebujesz pomocy? Chcesz się podjąć współpracy? A może masz ochotę umówić się na biznesową kawę? Zapraszam do kontaktu: kontakt@sylwiastein.pl

Artykuły: 962