AI w socialach i na www: co wolno, co trzeba oznaczać i jak nie wpakować siebie (i klientów) w kłopoty – rozmowa z ‪Iloną Przetacznik

Podczas live porozmawiamy o tym, o co najczęściej pytacie, czyli:
✅ 1) Zdjęcia / grafiki / treści z AI — czy trzeba je podpisywać?
✅ 2) AI u klienta: czy trzeba informować klientów, że korzystasz z AI?
✅ 3) Dokumenty i prawo z AI: umowy, regulaminy, polityka prywatności — czy to w ogóle jest okej?
✅ 4) Wrzucanie screenów, danych i haseł do ChatGPT — „czy mogę?”
✅ 5) Kod z AI na stronie www — czy trzeba podpisywać, że to nie Twoje?

Link do zakupu kursu https://legalnybiznesonline.pl/szkolenie-online-legalna-ai-w-firmie-must-have/partner/1/ – z kodem specka10 otrzymujesz 10% rabatu 🙂

Kilka słów o naszej rozmówczyni:

Ilona Przetacznik – radca prawny z ponad 10-letnim doświadczeniem, inspektorka ochrony danych osobowych i audytorka systemu zarządzania AI (ISO/IEC 42001:2023). Certyfikowana trenerka i mentorka biznesu. Specjalizuje się w prawie sztucznej inteligencji, RODO, e-commerce i prawie nowych technologii.

Twórczyni pierwszej w Polsce butikowej kancelarii prawnej online wspierającej biznesy działające w internecie. Współautorka „Biblii e-biznesu” i „Supermocy umysłu wartych miliardy” z Brianem Tracy.

CEO marki i e-sklepu #LegalnyBiznesOnline.pl, która wspiera firmy, zespoły i liderów w legalnym wdrażaniu AI, RODO, marketingu, sprzedaży i automatyzacji – poprzez polityki, audyty i szkolenia. Stworzyła pierwszy w Polsce kurs online LEGALNA AI W FIRMIE MUST HAVE.

Autorka 50+ produktów cyfrowych, z których skorzystało ponad 2000 klientów. Jej społeczność to już ponad 50 000 osób. Ekspertka zapraszana na ogólnopolskie konferencje i do mediów (Santander, Onet, SGH, AGH, LinkedIn Local, SPIN). Finalistka prestiżowego konkursu Rising Stars – Prawnicy Liderzy Jutra.

Ceniona za probiznesowe podejście do prawa i szkoleń. Pomaga liderom wdrażać prawo, które sprzedaje, skaluje zyski i chroni biznes w erze AI – bez zbędnego ą‑ę.

BLOG i SKLEP: https://legalnybiznesonline.pl/
LinkedIn: https://www.linkedin.com/in/ilona-przetacznik-radca-prawny/
Instagram: https://www.instagram.com/legalnybiznesonline/
You Tube: https://www.youtube.com/@legalnybiznesonline/videos
FB: https://www.facebook.com/LegalnyBiznesOnlineIP/ 
TikTok: https://www.tiktok.com/@legalnybiznesonline_pl?lang=pl-PL

Do posłuchania

Rozmowa do poczytania

Sylwia: Cześć, cześć dziewczyny. Mam nadzieję, że nas widać i że nas słychać. Jak będziecie, to też dajcie nam znać, czy jest wszystko okej. Dzisiaj naszą gościnią jest Ilona Przetacznik – Legalny Biznes Online. A temat: sztuczna inteligencja w kontekście stron internetowych i social mediów, bo takie pytania pojawiały się wśród specek.

Sylwia: Ale zanim dojdziemy do pytań – Ilona, kilka słów o Tobie i w ogóle o tym, dlaczego się spotykamy, w jakim kontekście.

Ilona: Witam was bardzo serdecznie i dziękuję ci, Sylwia, za zaproszenie i za to, że w ogóle możemy porozmawiać o sztucznej inteligencji i o prawie w sztucznej inteligencji, bo właśnie w tym kontekście się spotykamy. To jest hiperważny temat – ale to wyjdzie za chwilę.

Ilona: Ja nazywam się Ilona Przetacznik, jestem radcą prawnym. Od 10 lat prowadzę swoją markę Legalny Biznes Online i uczę przedsiębiorców, jak działać w internecie legalnie, jak prowadzić dobry biznes, zoptymalizowany również w formie spółek – też trochę wyższych form optymalizacji. Bardzo dużo zajmuję się tematami takimi jak RODO czy właśnie sztuczna inteligencja, która jest bardzo nowym tematem wszędzie.

Ilona: Stworzyłam pierwszy w Polsce i w Europie kurs online z gotowcami, dokumentami i wiedzą spełniającą wymagania AI Actu – o którym mało kto wie – czyli mówiący o tym, jak legalnie używać sztucznej inteligencji w swojej firmie. To kurs „Legalna AI – must have w firmie”. I mam nadzieję, że wszyscy będą wiedzieć, jak to robić, bo błędów jest cała masa.

Ilona: Napisałam też książkę „Super moce umysłu warte miliardy” z Brianem Tracy, z której jestem bardzo dumna. Jest pięknie wydana i pokazuję w niej mój Legal Power Framework – metodę, według której prowadzę też kurs Legalna AI, bo tam jest podejście projektowe i metoda 5D. Pewnie jeszcze do tego nawiążemy.

Sylwia: Tak, pewnie się uda nawiązać i do książki, i do kursu. Kurs wam później podlinkuję w opisie, bo się niestety nie zmieściło w planowanej transmisji, więc będziecie miały link pod ręką.

Sylwia: A w kontekście prawa i AI – dużo ludzi mówi: „A dobra, korzystam ze sztucznej inteligencji”, bo przecież wszędzie o tym głośno. No to korzystamy namiętnie z czata GPT, korzystamy z rozwiązań do tworzenia filmików, grafik. Korzystamy dla swoich marek i dla klientów. I wśród dziewczyn często pojawia się pytanie: czy ja muszę klientowi mówić, że tekst do reklamy albo grafika na stronę została stworzona z wykorzystaniem AI? Czy to trzeba oznaczyć, czy mu powiedzieć? Jak to wygląda prawnie?

Ilona: Super pytanie – i nie ma na to jednej odpowiedzi. Zaraz powiem dlaczego, bo poruszamy kilka tematów.

Ilona: Zaczyna się od współpracy z klientem i umowy współpracy. Jeśli jesteś wirtualną asystentką, grafikiem, podwykonawcą – robisz automatyzacje, strategie, jesteś social media managerem, project managerem – musisz mieć jakąś umowę.

Ilona: Wzięłaś grafiki – więc weźmy grafiki. W ramach moich obowiązków jest robienie grafik, ale to tylko pikuś, bo elementów jest dużo więcej. Często mamy dostępy do Asany, do pracowników, do danych poufnych. Wirtualne asystentki mają dostęp do strategii firmy.

Ilona: I teraz pytanie: czy klient w ogóle wie, że ja pracuję z narzędziem AI? Jakim? Czy ono jest bezpieczne? Na przykład: wersja płatna, a nie bezpłatna, na której dane mogą wypływać i ktoś może się na nich uczyć. Czy ja mam to zapisane w umowie?

Ilona: I tutaj wracając do mojego kursu: jest moduł o podwykonawcach i współpracach, gdzie są zapisy do umów o tym, czy mogę korzystać z AI i kto odpowiada, jeśli będzie błąd.

Ilona: Weźmy grafikę: stworzyłam grafikę, wrzuciłam prompt – i nawet nie musiałam wrzucać grafiki czy zdjęcia, które ściągnęłam nielegalnie. Ale załóżmy, że ściągam coś z Google’a i mówię: „Zrób mi grafikę w tym samym stylu” albo „taką jak ta, ale zmień to i to”. I teraz – naruszam prawa autorskie, bo ładując to zdjęcie do narzędzia, już naruszam prawa autorskie tego zdjęcia. Legalne to jest np. z płatnych banków zdjęć, a nie „z Google’a”.

Ilona: Idziemy dalej: grafika została opublikowana jako post na socialach klienta. Przychodzi autor tamtego zdjęcia i mówi: „Tu naruszono moje prawa”. Do kogo przychodzi? Nie do wirtualnej asystentki, tylko do klienta.

Ilona: Klient zabezpiecza się zapisem w umowie, że jeśli on ponosi odpowiedzialność, to przerzuca ją na podwykonawcę. I to jest jeden element.

Ilona: Drugi element: klient może powiedzieć „możesz korzystać z AI” – w umowie albo chociaż na mailu. Ale może też wskazać, z jakich narzędzi: „Używasz takich i takich, daję ci listę. Z innych nie korzystasz.”

Ilona: Trzecia rzecz: jeśli korzystasz, to robisz to zgodnie z polityką AI / kodeksem AI w firmie. Czyli klient daje podwykonawcy dokumenty do przestrzegania. I jeśli podwykonawca popełnia błąd, klient może powiedzieć: „Dałem ci politykę, listę narzędzi, kodeks – miałaś tak nie robić.”

Ilona: To działa w obie strony – bo podwykonawca może powiedzieć: „Robiłem zgodnie z kodeksem i polityką”, a odpowiedzialność może się zmniejszyć. Warto o tym pamiętać: i ze strony asystentki, i ze strony klienta.

Sylwia: Dobra, do dokumentów zaraz przejdziemy, bo o to też jest często pytanie. Ale wróćmy na chwilę do podpisów do zdjęć – jak mamy zgodę, możemy korzystać, mamy wygenerowane zdjęcie. Albo ludzie robią sobie wirtualne sesje zdjęciowe z pomocą AI. Jak to wygląda z wykorzystaniem takich zdjęć? Trzeba to podpisywać, że to AI, a nie fotograf?

Ilona: Oznaczanie treści z wykorzystaniem AI budzi bunty: „Przecież był Photoshop i się nie oznaczało.” No tak – to narzędzie. Ale w dobie zalewania treściami AI, często oszukującymi, warunki są wyśrubowane przez AI Act, który obowiązuje od sierpnia niemal w całości.

Ilona: Reszta wchodzi dla największych podmiotów później, ale generalnie: obowiązuje i trzeba go znać.

Ilona: Artykuł 50 AI Act mówi: obrazy, treści dźwiękowe lub wideo wygenerowane albo zmanipulowane przez AI, które przypominają istniejące osoby, przedmioty, miejsca, podmioty, zdarzenia i odbiorca mógłby je niesłusznie uznać za prawdziwe – trzeba oznaczać.

Ilona: Jeśli wrzucam swoje zdjęcie „na Zanzibarze”, a jestem w Krakowie, odbiorca może uznać, że jestem na Zanzibarze. To wprowadza w błąd, więc powinnam to oznaczyć.

Ilona: Jeśli mam grafikę, że jestem w połowie robotem – wiadomo, że robotem nie jestem, więc nie muszę oznaczać, bo każdy się domyśli.

Ilona: Czyli: oznaczamy wszystko, co zostało wygenerowane albo zmanipulowane przez AI, jeśli jest ryzyko wprowadzenia w błąd.

Ilona: W tematach niebezpiecznych – polityka, wojna, manipulacje – tym bardziej. Ludzie już pod grafikami pytają: „To AI czy prawdziwe? Ta informacja jest AI czy prawdziwa?”

Sylwia: No właśnie – ludzie tego nie są w stanie sprawdzać. Ja mam już dwa casy, gdzie poszedł „fame”, że coś jest, a potem… no wiesz.

Ilona: Dokładnie. Był też cas z influencerami i Chinami: że „w Chinach influencerzy będą musieli mieć certyfikaty”. Poszedł fake news na skalę Polski i Europy. Coś podobnego obowiązuje tam od dwóch lat i to nie nowość.

Ilona: Dlatego jest wymóg oznaczania – i także w samych platformach: na Instagramie, YouTube, Facebooku są opcje oznaczania. Platformy mają też mieć system wykrywania, ale to nie zwalnia twórcy. Nie wytłumaczysz się „Facebook miał wykryć”.

Ilona: Odpowiadając krótko: tak, trzeba oznaczać treści wygenerowane przez AI. Poszłabym dalej: ludzie zaczynają oznaczać też treści „to nie zostało zrobione przez AI”, żeby podkreślić, że są realne.

Sylwia: Ja to widzę przy tekstach: „ten tekst napisałam ja, a nie AI”. Przy zdjęciach jeszcze czasem łatwo rozpoznać, bo przerysowane. Problem jest w treściach – social media zalewane są treściami ekspertów, które czasem trącą AI. Jak rozpoznać, czy ekspert jest ekspertem, czy AI mu generuje? I czy oni powinni to oznaczać?

Ilona: Tu raczej wchodzi w grę, że platformy będą to próbowały rozpoznawać. Są też aplikacje do wykrywania tekstów AI – często płatne. Wrzucasz tekst i sprawdzasz.

Ilona: Ale one nie są stuprocentowe. Jak pisałam teksty do książki, narzędzia potrafiły wskazać, że to AI, a nie było – bo to określony styl: krótkie zdania, enterki, konkret. Czat pisze podobnie.

Ilona: Więc: można sprawdzać, ale nie da się wszystkiego weryfikować. Zostaje też ludzka ocena: patrzysz, co ktoś pisze, jak długo istnieje konto, czy nie wyskoczyło nagle i nie ogłasza „super ważnych spraw”.

Ilona: Dlatego przepisy wychodzą od źródła: ten, kto publikuje, ma obowiązki. AI Act w artykule 4 mówi wprost: masz zdobywać kompetencje o AI i legalności – ty, zespół i wszyscy, którzy używają AI dla ciebie, bo inaczej naruszasz artykuł 4.

Sylwia: I tu dochodzimy do dokumentów i AI Actów. Ludziom się nie chce tego czytać. Czy masz streszczenie? Taką checklistę, żeby nie czytać 700 stron, tylko odhaczyć?

Ilona: Tak. Napracowałam się nad tym kursem rok. To trochę jak z RODO – rynek pusty, organy dopiero biorą się za wytyczne, co jest absurdalne, bo akt obowiązuje. Tak samo było z RODO.

Ilona: W kursie jest wiedza w krótkich wideo: prawa autorskie, podwykonawcy, raporty, audyty, RODO – bo to nie tylko AI Act, tylko cały pakiet przepisów: RODO, prawo komunikacji elektronicznej, sprzedaż, marketing.

Ilona: Jest też moduł o sprzedaży i marketingu: jak legalnie działać.

Ilona: I są gotowce: polityka AI, kodeks etyki AI, regulamin AI. To zwiększa przewagę konkurencyjną. Wirtualna asystentka może wejść do klienta i powiedzieć: „Musisz to wdrożyć. Ja to umiem. Wdrożę ci.” A klient: „Super, ja nic nie muszę.”

Ilona: Są checklisty narzędzi, szybkie sprawdzenia, czy narzędzie jest bezpieczne i legalne, prompty do stworzenia polityki AI pod konkretną firmę na bazie wzoru. Jest też grywalizacja, punkty, mapa misji, projekt w Asanie do odhaczania zadań, certyfikat – jako dowód spełnienia art. 4.

Sylwia: Czyli: nie trzeba czytać 700 stron, plus RODO, PKE i cała reszta.

Ilona: Dokładnie.

Sylwia: Fajne jest też to, że taka asystentka czy osoba od stron czy sociali może uświadomić klienta, że tego potrzebuje. Ja mam klientów, którzy robią duże oczy, że muszą mieć regulamin newslettera, politykę prywatności, cookies. „Po co mi ciasteczka, nie da się prościej?” Albo: „Po co kupować dokumenty – czat mi wygeneruje.”

Ilona: A potem klientka wysyła mi screen: „Ilona, nie wiedziałam, że w XXI wieku ludzie kopiują twoją politykę prywatności z twoim imieniem i nazwiskiem w środku.” To się dzieje.

Ilona: Nie radzę kopiować. To łatwo sprawdzić: wpisujesz fragment w Google. Kancelarie wysyłają wezwania do zapłaty nie na 200 zł, tylko na 2–3 tysiące za naruszenie praw.

Ilona: I nie radzę tworzyć dokumentacji przez czat, jeśli nie masz porządnej bazy. AI działa jak garnek: jak wrzucisz przeterminowane składniki, to wyjdzie syf.

Ilona: Regulaminy i polityki to nie jest jedna ustawa. To 10–15 różnych przepisów, plus zmiany co roku. Narzędzia nie łapią takich powiązań.

Sylwia: Ja to mam notorycznie: „skoro sprzedajesz wzory, to sobie skopiuję”. Hit.

Ilona: To totalne naruszenie. I jeszcze ludzie mówią: „Jak mam AI, to po co prawnik?” A potem piszą: „Mogłabym wrzucić do czata, ale wyślę do ciebie.” Bo jak prawnik wrzuca, to potrafi zweryfikować, a przedsiębiorca nie. Tak samo z kodem: możesz wygenerować kod do strony, ale nie wiesz, czy jest poprawny.

Sylwia: To prawda. Miałam wczoraj klienta: pół dnia siedział nad czymś, co było jedną linijką – zrobiłam w 5 minut.

Sylwia: A skoro o kodzie: było pytanie – jeśli generuję kawałek kodu CSS, modyfikuję coś, albo tworzę nową funkcjonalność do WordPressa – czy muszę oznaczać, że to było zrobione przez AI?

Ilona: Jeśli to element graficzny, nic nie przetwarza danych, nie ma ryzyka wprowadzenia w błąd – nie widzę potrzeby oznaczania tego w miejscu, gdzie to się znajduje.

Ilona: Ale w regulaminie strony albo polityce prywatności dodałabym informację, że pewne elementy strony są tworzone z wykorzystaniem AI, np. fragmentów kodu źródłowego. W moim wzorze jest już paragraf o AI.

Ilona: Dalej: kwestia praw autorskich. Kod może być chroniony prawami autorskimi, ale rzeczy stworzone przez AI co do zasady nie są chronione prawami autorskimi w całości. Tu mówimy o fragmencie kodu, a nie o całości.

Ilona: I to będzie ewoluować: utwór zależny, współtworzony, wkład człowieka i AI. Problem jest wtedy, gdy ktoś kopiuje twój kod i mówi: „to moje”, a ty musisz udowodnić, ile jest twojego wkładu. To nowość i będzie w pozwach coraz częściej.

Sylwia: To się rozwija na świeżo, brakuje u nas praktyki.

Ilona: Są pozwy – np. lektora, któremu zabrano głos i wykorzystano go w marketingu. Jeśli chcemy chronić wkład w treść tworzoną z AI, trzeba dokumentować proces. O tym też mówię w kursie.

Sylwia: I jeszcze pytanie o dokumenty: czy je zamieszczamy na stronie, czy tylko wewnętrznie?

Ilona: Są dokumenty wewnętrzne i zewnętrzne – jak w RODO. Kodeks etyki możesz zakomunikować na stronie, że etycznie korzystasz z AI. Polityka AI to dokument wewnętrzny: zasady, wartości, dozwolone narzędzia, czego nie wolno. Przy kontroli pokazuje, że masz bazę.

Ilona: Trzeci dokument: regulamin AI. Można go pokazać na stronie albo dołączyć jako załącznik do umowy z podwykonawcą. Podwykonawca ma działać zgodnie z regulaminem, czyli: co wrzuca do narzędzi, prawa autorskie, dane osobowe (RODO), a przy lejkach marketingowych – też PKE i zgody.

Ilona: Ludzie kopiują rozwiązania ze Stanów: automatyzacje na LinkedIn, ściąganie danych, masowe maile. To spam, są kary i to często nieskuteczne.

Ilona: Poza tym są dokumenty stricte wewnętrzne: audyty, raporty, procedury naruszeń. Audyt co najmniej raz w roku – a pewnie częściej, bo narzędzia zmieniają się szybko.

Sylwia: Tak, bo dziś jedno narzędzie, jutro drugie. Weryfikacja była na początku, a potem się rozjeżdża. Tak jak regulaminy na stronach – czasem krótkie sprzed lat, często kopiowane.

Sylwia: I ostatnie pytanie: ktoś wysyła hasło na zdjęciu z notatki. Czy mogę wrzucić screen do narzędzia AI, żeby mi to odczytało?

Ilona: Nie. Nie można i nigdy tak nie róbmy. Jest prezentacja Kamila Porębińskiego z TEDx – warto obejrzeć, jakie dane wypływają po hakach, nawet medyczne.

Ilona: Jeśli klient wysyła hasła zdjęciem – to też zła praktyka. Najlepiej używać menedżerów haseł typu Dashlane, KeePass. Jest to czasem wkurzające, ale bezpieczniejsze.

Ilona: Wirtualna asystentka powinna to proponować klientowi i nie przyjmować haseł w takiej formie. Bo bierzecie odpowiedzialność – nawet jeśli nie zawsze to są dane osobowe, to RODO wymaga odpowiednich środków technicznych i organizacyjnych. Hasło w mailu to pikuś do przechwycenia. A kogo hakują? Małych, bo najłatwiej.

Ilona: Odczytywanie hasła przez AI to katastrofa. Był przykład Samsunga: Shadow AI – pracownicy bez polityk i wiedzy wklejali kody źródłowe i tajemnice przedsiębiorstwa do czata, żeby przyspieszyć pracę. Była afera globalna.

Ilona: To nie znaczy, że „nigdy nie można wrzucać danych”. Można – ale wracamy do punktu wyjścia: wiedza, wybór narzędzia, weryfikacja narzędzia, odpowiednia wersja, zgody od klienta, polityki. Bez tego: „jadę po całości” i potem są problemy.

Sylwia: Dokładnie. Warto się zabezpieczyć i przegadać to z klientem, bo wszyscy się tym wspierają – przy stronach, reklamach, social mediach. Pewnie jeszcze się spotkamy na kolejną rozmowę.

Ilona: Tak, w kursie są konkretne przykłady, prompty, wskazówki jak legalnie wykorzystywać narzędzia w biznesie.

Sylwia: Zachęcamy do zakupu, wszystko wam podlinkuję.

Sylwia: Mówiłaś jeszcze, że masz nagranie szkolenia?

Ilona: Tak, odblokowaliśmy dostęp do szkolenia: „Legalna sztuczna inteligencja w firmie – jak nie popełniać kosztownych błędów”. To skrót: co można, czego nie, jak oznaczać, jak się bronić, jakie są kary. Sylwia podlinkuje pod filmem.

Ilona: I wspomnę: do 5 lutego kurs jest jeszcze w premierowych cenach. Jest też ebook do 5 lutego, a przy pakietach Premium/VIP można dostać książkę z dedykacją – liczba ograniczona, bo nie mam więcej książek.

Sylwia: Dzięki ci, Ilona. Myślę, że dziewczynom się rozjaśniło, szczególnie w kontekście klientów, wrzucania treści do narzędzi i oznaczania. Odsyłamy do Ilony – konkrety, bez prawniczego żargonu. Dokumenty są opisane komentarzami, da się to zrozumieć.

Ilona: Zapraszam na legalnybiznesonline.pl – masa wiedzy, przykładów, konkretów, dofinansowań aktualnych. I na social media – rolki na Instagramie i Facebooku.

Sylwia: Dzięki wam za odsłuchanie i obejrzenie powtórek. Mam nadzieję, że jeszcze się spotkamy – były też pytania o spółki, więc może będzie okazja.

Ilona: To ja wam życzę wszystkiego legalnego.

Sylwia: Dzięki, do zobaczenia. Cześć!

Ilona: Cześć!

Link do zakupu kursu https://legalnybiznesonline.pl/szkolenie-online-legalna-ai-w-firmie-must-have/partner/1/ – z kodem specka10 otrzymujesz 10% rabatu 🙂

Sylwia Stein
Sylwia Stein

Specka od tworzenia stron www, zakochana w Wordpress, magik CSS i HTML. Masz pytania? Potrzebujesz pomocy? Chcesz się podjąć współpracy? A może masz ochotę umówić się na biznesową kawę? Zapraszam do kontaktu: kontakt@sylwiastein.pl

Artykuły: 951

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *